04-02-2012
Podpisy
Za petycją:
1,480
(1,155)
Przeciw:
37
(31)
Wizyt:
27,806,463
Podpisów:
1,408,859
Dokument >> Petycja
Dokument Nr 4708
Stop dla Genetycznie Modyfikowanych Organizmów!
Olsztyn
11-12-2009
Do:
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Donald Tusk
00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
022 6946000
kontakt@kprm.gov.pl
GMO czyli Genetycznie Modyfikowany Organizm (organizm transgeniczny), oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do
materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granicę między gatunkami, na przykład
wstawiając geny zwierząt do rośliny.
GMO są jednostkami biologicznymi zdolnymi do replikacji i przenoszenia swojego materiału genetycznego. Polowa uprawa
roślin GMO nie może być bezpieczna dla środowiska i stanowi autentyczne zagrożenie dla bioróżnorodności. Wykazano, że
pyłek rzepaku przenosi się z wiatrem na odległość co najmniej 26 km. Transgeniczny rzepak zapyla rzepak naturalnych
odmian. W ten sposób transgen uwalnia się w niekontrolowany sposób do środowiska, powstają chwasty oporne na RoundUp,
które są już poważnym problemem w Kanadzie czy Argentynie. W efekcie rolnicy muszą obecnie stosować większe dawki
herbicydów, co oznacza większą chemizację i wyższe koszty upraw. Na dodatek przepylenie upraw naturalnych rzepakiem
transgenicznym jest pretekstem do oskarżeń o kradzież intelektualną i wyłudzania przez koncerny horrendalnych
odszkodowań od rolników.
Współistnienie – sąsiedztwo – koegzystencja to tylko polityczne hasła, które mają być rozumiane jako możliwość
prowadzenia upraw bez GMO obok upraw zmodyfikowanych genetycznie bez ryzyka zanieczyszczenia tych pierwszych. W praktyce
współistnienie roślin genetycznie zmodyfikowanych z roślinami naturalnymi nie jest możliwe, tak jak nie jest możliwa
jednoczesna cisza i hałas w tym samym pomieszczeniu. Na przykład w USA, po 10 latach stosowania roślin GM,
zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80% pomimo, że obiecywano rolnikom, że nie będzie większe niż 1%.
Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje
najgorsze skutki: wyjałowienia gleby, niskie plony, stałe zagrożenia chorobami. Tworzenie coraz to nowszych organizmów,
nad którymi możemy stracić kontrolę, może mieć daleko idące konsekwencje. Dla przykładu mamy teraz początki "pandemii"
świńskiej grypy. A jeśli zmodyfikujemy jakiś gatunek tak, że ewentualna choroba na którą zapadnie, bo nikt nie
gwarantuje, że tak się nie stanie, zacznie zagrażać ludziom. Niemożliwe? Dlaczego? Nigdy wcześniej genetycznie
zmodyfikowane organizmy nie były częścią naszej diety. Nie zbadano, czy są one bezpieczne. Amerykański Urząd ds.
Rolnictwa (USDA) wydał w 2004 r. 180 mln dolarów na badania w dziedzinie biotechnologii, z czego tylko 2% na badania
ryzyka związanego z tym sektorem. Oznacza to tyle, że przeprowadzany jest na nas eksperyment, bez naszej zgody.
Zmuszanie całych narodów do spożywania pokarmów zawierających domieszki z GMO jest pogwałceniem praw obywatelskich,
wręcz wskazuje na zasadność zaskarżenia takiego wymuszania do Międzynarodowego Trybunału w Hadze.
Zwolennicy szybkiego wprowadzenia upraw GMO i wytworzonej z nich żywności powtarzają mantrę: nie stwierdzono żadnych
negatywnych skutków ubocznych GMO. Według dostępnej wiedzy jest to nieprawda, i to z kilku powodów. Osoby takie unikają
przyznania, że:
- istnieją niezbite dowody naukowe na szkodliwość ekologiczną i zdrowotną niektórych form GMO. Są to wyniki badań
doktorów: A. Pusztai, I. Chapeli, D. Quista i I. Yermakowej, potwierdzone w 7 innych krajach.
- istnieją ostrzegające wypowiedzi niektórych biochemików (np. prof. Neilandsa).
- istnieją książki podsumowujące wiedzę o ujemnych stronach GMO (Lappe i Bailey 1999 Against the Grain, dr Ho 2007
Genetic Engeneering Dream of Nightmare?, lub Smith 2007 Nasiona kłamstwa).
- istnieje strona internetowa zestawiająca bieżące wyniki badań ujawniających słabe strony GMO oraz wykryte oszustwa i
manipulacje (www.gmwatch.org).
- istnieje pokaźna wiedza, do której np. w sprawie alergenności odsyłam do epidemiologa, byłego doradcy rządowego (www.
halat.pl/gmo.html).
Co więcej, po wskazaniu im tych źródeł, zwolennicy nie próbują się zapoznać z tą wiedzą odrzucając ją arbitralnie i
dalej przemilczając jej istnienie.
BST (rBGH, Posilac) - zmodyfikowany genetycznie hormon wzrostu, zwiększa u krów produkcję mleka. Badania wskazały, że
zwiększa również ryzyko zachorowania na raka piersi, okrężnicy i prostaty u pijących to mleko. Stosowanie BST jest
zakazane w krajach UE. Ziemniaki odporne na RoundUp (herbicyd) akumulują w swoich bulwach poliakrylamid (składnik
preparatu), który podczas obróbki w wysokich temperaturach zamienia się w neurotoksyczny i potencjalnie rakotwórczy
akrylamid. Białko Bt (białko oporności na omacnicę prosowiankę, szkodnika kukurydzy) wywołuje u niektórych osób silne
alergie.
GMO może być powodem wielu zagrożeń zdrowia i środowiska:
- nowe alergeny mogą pojawić się w żywności i pyłku, i w ten sposób uwolnić się do środowiska.
- nowe toksyny mogą pojawić się w żywności, co spowoduje, że zarówno organizmy agroekosystemu, jak i ludzie będą
eksponowani na nowe toksyny, kiedy wejdą w kontakt z GMO lub zjedzą rośliny tak zmodyfikowane.
- toksyny występujące w środkach spożywczych mogą osiągać wyższe stężenia lub pojawiać się w częściach jadalnych roślin.
Ogólny wzrost stężenia substancji wytwarzanych przez roślinę może doprowadzić do pojawienia się ich toksycznych poziomów
w częściach jadalnych.
- po wprowadzeniu do roślin nowych genów, zmodyfikowane organizmy mogą wytwarzać wcześniej nieznane kombinacje białek,
wywołujące nieprzewidywalne efekty, a w efekcie mogą wystąpić straty wartości odżywczej roślin.
W związku z powyższą treścią, oczekujemy i wymagamy konkretnych działań, a mianowicie:
1. Na uprawy roślin GM powinno w Polsce zostać wprowadzone 20-letnie moratorium, aby dać czas na lepsze poznanie
możliwych skutków ubocznych i na ewentualne dopasowanie naszego rolnictwa.
2. W tym czasie powinny zostać przeprowadzone niezależne od biotechnologicznych koncernów polskie badania skutków
ekologicznych, glebowych i zdrowotnych doświadczalnego uwalniania GMO do środowiska.
3. Chcemy bezwzględnego znakowania modyfikowanej żywności, argumentując to tym, że chcemy mieć możliwość wyboru jaką
żywność mamy spożywać.
4. W ustawie o biopaliwach nie ma zapisu zabraniającego używania GMO do produkcji biopaliw, co oznacza że GMO może
uwalniać się do atmosfery w wyniku użycia takich biopaliw. Dlatego też wymagamy a żeby taki zapis się pojawił.
5. A w obecnej wymianie zdań, nade wszystko, strony i media winny zachować elementarne zasady "uczciwego" przedstawiania
merytorycznych argumentów, i nie stosowanie manipulacji przez stronę silniejszą administracyjnie lub politycznie. Chodzi
bowiem o nasze wspólne dobro.
Niżej podpisany/a:
Piotr Baraszkiewicz
10-437 Olsztyn
sarcatriel@gmail.com
Wasze komentarze / opinie ( 93 )
Przestępstwa i wykroczenia w internecie
(Jerzy Kujas)
22-10-2010 (
odpowiedz
)
Ktoś /bardzo uczynny/ wystąpił w moim imieniu z komentarzem do petycji podając przy tym mój dokładny adres zamieszkania. Oświadczam, że nie interesują mnie zagadnienia GNA. Poczynię starania , aby zidentyfikować ID komputerra z którego wygenerowano informację!!!!!
Proszę
(Jerzy Kujas)
26-10-2010 (
odpowiedz
)
Pana Baraszkiewicza o zlikwidowania wpisu pod numerem 1054. Oświadczam, że ja tego nie napisałem. Nie piszę nielogicznych komentarzy. Z nadzieją na pozytywny odzew Jerzy Kujas
W USA rosnie najszybciej zapotrzebowanie na produkty -
(skolman_mws)
03-09-2010 (
odpowiedz
)
- wolne od GMO: http://tnij.org/h5gt
GMO: jak wywołać światowy głód i na tym zarobić
(skolman_mws)
03-09-2010 (
odpowiedz
)
Badania Uniwersytetu w Kansas prowadzone w okresie 3 lat pokazały, że uprawy soi modyfikowanej genetycznie dostarczały o 10% mniejszych plonów, niż naturalna soja. Do podobnych wyników doszło działające w Wielkiej Brytanii, stowarzyszenie Soil Association, które porównywało różne badania produktywności roślin modyfikowanych genetycznie. Według raportu stowarzyszenia, w latach 1999-2002 r. rząd USA wydał 12 miliardów dolarów na subsydia dla farmerów uprawiających genetycznie modyfikowane odmiany soi, kukurydzy i rzepaku. Roczny koszt subsydiów rządu USA dla upraw modyfikowanych genetycznie jest szacowany na 3 do 5 miliardów dolarów. „Niższa cena” produktów modyfikowanych genetycznie jest skutkiem subsydiów państwowych, a nie większej wydajności roślin GMO. http://cia.bzzz.net/gmo_jak_wywolac_swiatowy_glod_i_na_tym_zarobi c
PETYCJA
(Łukasz)
19-01-2010 (
odpowiedz
)
http://www.petycje.pl/petycja/4766/obnizka_podatkow.html
omg
(jezus)
11-01-2010 (
odpowiedz
)
gmo uratowalo juz ponad miliard ludzi przed smiercia glodowa, panie baraszkiewicz.
?
(myślący)
05-07-2010 (
odpowiedz
)
weś się ogarnij kobieto, pomyśl o swoich wnukach i o naszej planecie ps. nie pisz takich bzdur
polecam lekturę ksiązki Świat według Monsanto
(Katarzyna Lisowska)
07-01-2010 (
odpowiedz
)
Recenzja tej ksiązki jest dostępna na stronie www.doorg.info http://www.doorg.info/2010/01/06/marie-monique-robin-swiat-wedlug- monsanto/ Tu przytaczam fragment: "Precyzyjne dochodzenie MM Robin wykazuje, że firma Monsanto od pewnego momentu doskonale zdawała sobie sprawę z toksyczności kolejnych swoich wyrobów: DDT, PCB, dioksyn czy tzw. Agent Orange, jednak konsekwentnie zaprzeczała i do dziś zaprzecza, jakoby ponosiła odpowiedzialność za skażenie środowiska, za zwiększoną zachorowalność na raka czy wady wrodzone u osób narażonych na kontakt z tymi substancjami. Dziś towarzyszą nam zapewnienia o nieszkodliwości kolejnych produktów Monsanto: herbicydu Roundup, preparatu hormonalnego Posilac, sztucznie podnoszącego mleczność krów, czy genetycznie modyfikowanych roślin uprawnych. Wprowadzenie tych wyrobów do obrotu odbywało się częstokroć wśród niejasnych powiązań biznesowo-rządowych i przy akompaniamencie fałszywych reklam. MM Robin odkrywa też przed czytelnikiem zaskakująco liczne przypadki, gdy udowodniono firmie przed sądem przypadki korumpowania urzędników państwowych (np. w Indonezji), zatrucie środowiska i odpowiedzialność za dramatyczne efekty toksyczne u ludzi (np. w Anniston, USA), czy nieprawdziwe zapewnienia reklamowe (np. o biodegradowalności Roundupu). Pozostaje pytanie, jak to możliwe, że firma o tak wątpliwej reputacji - bez większych przeszkód kontynuuje światową ekspansję i stale zwiększa zyski... „
ani troll, ani lobbysta; może nie przezywajmy się?
(
Dariusz Michalczyk
)
05-01-2010 (
odpowiedz
)
Zgoda, nie wszystkie elementy procesu transformacji dokładnie kontrolujemy przed jej przeprowadzeniem (chociaż zawczasu kontrolujemy - zgodziliśmy się - sekwencję przenoszonego DNA; pisałem tak przecież już wcześniej). Niektóre ważne informacje możemy uzyskać gdy transformanty zostaną zregenerowane w laboratorium, na długo jednak zanim GMO ewentualnie trafi na półki sklepowe. Na podstawie badań proteomicznych, transkryptom., metabolom., toksykologicznych można scharakteryzować transformanty przed podjęciem decyzji o dopuszczeniu ich do masowej uprawy lub nie. W jednej z prac, które przytaczasz napisano, że [w wyniku transformacji dwóch odmian grochu tym samym genem, w jednej zaszły różnorodne zmiany proteomiczne, w drugiej bardzo ograniczone (duża zmiana poziomu tylko jednego białka). Większość zmienionych białek stanowiły zapasowe globuliny, które współwystępują z produktem transgenu.] Zmiana poziomu jakiegoś białka nie musi być powodem do wielkich obaw. Ciągle patrzymy na przeciwne strony medalu - mnie chodzi o to, że możemy wybrać (coraz skuteczniej) takie GMO, które nie będzie budzić istotnych zastrzeżeń. Wciąż pojawiają się coraz czulsze, bardziej kompleksowe metody analityczne. Rozumiałbym żądanie, żeby w szerszym zakresie takie metody wykorzystywać (choć trzeba zdawać sobie sprawę, że oczekiwania takie najłatwiej będzie spełnić bogatym koncernom agrochemicznym). Lepiej ukierunkowywać ludzką działalność (np. stawiając dodatkowe wymagania) niż stawiać jej tamę.
niezamierzone zmiany w proteomie roślin tg
(Katarzyna Lisowska)
05-01-2010 (
odpowiedz
)
Tym wszystkim, którzy wierzą, że transgeneza jest procesem w pełni kontrolowanym i jej skutki są możliwe do przewidzenia i zawsze takie same polecam lekturę kilku prac, które pokazują, że w roślinach transgenicznych (GMO) można znaleźć po kilkadziesiąt białek o zmienionej ekspresji w porównaniu do roślin niemodyfikowanych. Wśród tych białek są też całkiem nowe, nieznane wczesniej białka. No ale lobbyści i tak będą się trzymać swojej wersji. W końcu za to im płacą... 1: Lehesranta SJ, Davies HV, Shepherd LV, Nunan N, McNicol JW, Auriola S, Koistinen KM, Suomalainen S, Kokko HI, Kärenlampi SO. Comparison of tuber proteomes of potato varieties, landraces, and genetically modified lines. Plant Physiol. 2005 Jul;138(3):1690-9. 2: Zolla L, Rinalducci S, Antonioli P, Righetti PG. Proteomics as a complementary tool for identifying unintended side effects occurring in transgenic maize seeds as a result of genetic modifications. J Proteome Res. 2008 May;7(5):1850-61. 3: Chen H, Bodulovic G, Hall PJ, Moore A, Higgins TJ, Djordjevic MA, Rolfe BG. Unintended changes in protein expression revealed by proteomic analysis of seeds from transgenic pea expressing a bean alpha-amylase inhibitor gene. Proteomics. 2009 Sep;9(18):4406-15. 4: Islam N, Campbell PM, Higgins TJ, Hirano H, Akhurst RJ. Transgenic peas expressing an alpha-amylase inhibitor gene from beans show altered expression and modification of endogenous proteins. Electrophoresis. 2009 Jun;30(11):1863-8
odnośnie sekwekcjonowania
(Katarzyna Lisowska)
05-01-2010 (
odpowiedz
)
Nie kwestionuję tego, że gotowy konstrukt jest sekwencjonowany przed wprowadzeniem do komórek roślinnych - byłoby bez sensu wprowadzać coś o nieznanej strukturze i dokładać kolejny element niepewności - że coś sie skrzaczyło w promotorze albo przesunęła się ramka odczytu itp. Zacytowałam to twoje zdanie dla kontekstu (kolejne zdanie nie byłoby zrozumiałe bez tego pierwszego). Nie będę polemizować z twoimi licznymi postami, bo zbyt mi to przypomina karmienie trola forumowego. Poruszasz liczne wątki przeplatane rozważaniami swoich upodobań i gdybań, rozmydlając konkretne kwestie i cały problem. Nie bierz tego do siebie, ale znane są udokumentowane przypadki gorących dyskusji na forach internetowych wywoływanych i prowadzonych w wytyczonym celu przez fikcyjne postaci, fikcyjnych "naukowców" piszących z adresów IP Monsanto czy firm PR obsługujących Monsanto.
Ostatnie słowo do K. Lisowskiej
(
Dariusz Michalczyk
)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
No jeśli stwierdzenie, że przed wprowadzeniem do roślin konstrukt z zasady poddawany jest sekwencjonowaniu uważasz za pobożne życzenie, to zupełnie Cię nie rozumiem. Zajrzyj np. pod http://www.oligo.pl/ - zsekwencjonują Ci 500 - 800 nt za 25 zł i w ciągu dwóch dni prześlą wynik. Zakładając, że konstrukt ma parę tys. nt, trzeba zamówić primery, warto może przeczytać po obu niciach, to i tak wyjdzie koszt w granicach kilkuset złotych. Więc w czym problem? Otrzymywałaś rośliny transgeniczne, a nie sekwencjonowałaś nigdy DNA? A może moja wiara w przeprowadzanie badań toksykologicznych jest naiwna? No, ale chwila googlowania i znajdujesz wyniki takich badań, zwłaszcza w odniesieniu do roślin poddawanych komercjalizowaniu. Co prawda ich wyniki bywają dość rozbieżne, ale to problem, który powinni chłodno rozważyć toksykologowie. Sam fakt przeprowadzania takich analiz chyba nie ulega wątpliwości. A czym zajmuje się EFSA?
Amen
(
Dariusz Michalczyk
)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
Nie jest moją funkcją podejmowanie decyzji w sprawach GMO. Natomiast jest moją funkcją, jako nauczyciela akademickiego, zwracanie uwagi ludziom chętnym do zbyt wielkich uproszczeń i zbyt popędliwych "akcji" na całą złożoność problemu. Jeśli pisałem o pozytywnych stronach MON 810, to nie dlatego, że jestem całkiem pewny, że wszelkie zastrzeżenia wobec tej rośliny są zupełnie bezzasadne. Jedno jest tu pewne - decyzje o tym jak należy uprawiać w Polsce kukurydzę (czy inne rośliny) nie mogą być podejmowane w atmosferze jakiejś hecy, przez osoby które w większości pewnie nawet ogródka działkowego nie uprawiają. Nie warto wywierać na władzę presji by w takiej atmosferze podejmowała decyzje (bo a nuż się ugnie?). Nie jest prawdą, że stoimy dziś w obliczu jakiegoś masowego napływu złowróżbnego GMO do Polski. Stosowanie GM organizmów jest prawnie regulowane. Można się zastanawiać czy są to regulacje wystarczające, ale warto takie rozważania zacząć od dokładnego poznania istoty problemu, oraz bezstronnego wypunktowania wszystkich "plusów i minusów", a mam wrażenie, że szanowny Wnioskodawca i niektórzy jego zwolennicy tej lekcji nie odrobili. Spośród różnych możliwych GMO, MON 810, dopuszczona do uprawy w EU, wydaje się produktem budzącym stosunkowo niewiele zastrzeżeń. A może warto zostawić otwartą furtkę dla innych, doskonalszych jeszcze produktów, które mogą się przecież pojawić w niedługim czasie (por. np. problem markerów selekcyjnych).
niedomówienia c.d.
(Do Katarzyny Lisows5)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
Warto może też wspomnieć, że w uprawie w Polsce jest kukurydza cukrowa, wykorzystywana w formie ziarniaków do żywienia ludzi oraz kukurydza pastewna stosowana w żywieniu świń (m.in.). Jak można się domyślić, obie formy różnią się walorami smakowymi i nie jest wskazane zanieczyszczanie upraw kukurydzy cukrowej kukurydzą pastewną. Istnieją zasady zapobiegania takim niepożądanym sytuacjom. Można o tym znaleźć inform. np. na stronie http://www.kukurydza.org.pl/wykorzystaniespozywcze.php "W uprawie kukurydzy cukrowej należy zachować właściwą izolację przestrzenną od kukurydzy uprawianej na cele pastewne. Odległość ta powinna wynosić około 500 m (nie mniej niż 300 m). Przepylenie kukurydzy cukrowej kukurydzą pastewną prowadzi do obniżenia jej jakości. " Czyli problem czystości odmianowej nie jest czymś, z czym człowiek styka się od wczoraj i wobec którego byłby kompletnie bezradny.
niedomówienia
(Do Katarzyny Lisows4)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
... Że wcześniej jeszcze z preparatem tym w dużych stężeniach stykali się pracownicy uczestniczący w jego produkcji, a skalę jej w różnych krajach określa się w tysiącach ton. Warto pamiętać, że jeśli rolnicy nie wprowadzą do uprawy kukurydzy transgenicznej, to nie oznacza to, że zrezygnują z walki ze szkodnikami. Oznacza to jedynie, że zastosują najpewniej chemiczne metody zwalczania szkodników (w ochronie kukurydzy zapewne preparatem Karate Zeon 050 CS firmy Syngenta, zawierającego pewien pyretroid, substancję uważaną za dość bezpieczną, ale na pewno nie tak wybiórczą jak krystaliczne białko B. thuringiensis. W dodatku preparat ten ma działanie kontaktowe, czyli nie rozprzestrzenia się w roślinie, więc jego skuteczność jest mniejsza niż białka CRY wytwarzanego w każdej komórce transgenicznej rośliny. A jeśli ktoś ograniczy się do spożywania kukurydzy chronionej biologicznie (w gospodarstwach "ekologicznych"), to pewnie zetknie się z białkiem CRY i masą innych białek Bacillus thuringiensis, bo bakteria ta często stosowana jest właśnie do ochrony roślin nietransgenicznych. To tyle jednym tchem w temacie niedomówień. Nie chcę nikogo przekonać, że warto się opychać dowolnymi ilościami każdego GMO, natomiast uważam, że decyzja musi być rozważna, podejmowana przy uwzględnieniu wszystkich naukowych argumentów, tak by z kąpielą nie wylać dziecka.
Uczciwość
(Do Katarzyny Lisows3)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
Upieram się, że nie ma sensu rozprawiać o właściwościach zupełnie nieokreślonego GMO, zważywszy że transformować można którykolwiek z ponad pół miliona gatunków roślin (niektórych trujących, innych jadalnych, innych ozdobnych i nie wiadomo jeszcze jakich) którymkolwiek z dziesiątków tysięcy genów występujących u dowolnego wyższego organizmu (jeśli już pominąć miliony dodatkowych genów, które można by zaczerpnąć z różnych drobnoustrojów). Może się mylę? Jeśli nie, to czy szanowna Pani Biolog molekularny nie uważa, że trudno jest uczciwie rozprawiać o właściwościach MON 810 nie uwzględniając faktu, że głównym nowym składnikiem tej rośliny jest białko bakterii znanej od początku XXw, stosowanej do biologicznej ochrony roślin od 1928 r. (w formie preparatu handlowego, a wcześniej w próbach doświadczalnych), występującej naturalnie w kilkudziesięciu procentach próbek gleby z różnych kontynentów, a także na spodniej stronie liści niektórych roślin? Może warto by dodać, nie zapominając o wszystkich wątpliwościach, wypunktowanych przez przeciwników GMO, że preparat bakterii B. thuringiensis na niektórych obszarach dodawany był do wody pitnej, albo rozpylany nad obszarami zurbanizowanymi w celu zwalczania komarów. Bez udokumentowanych szkód zdrowotnych. Może warto by doczytać, że preparat tych bakterii podawano ludziom zwerbowanym jako ochotnikom do spożycia w ilościach gramowych i nie odnotowano problemów zdrowotnych? Że wcześniej jeszcze z preparatem tym stykały się na codzień ...
problemy?
(Do Katarzyny Lisows2)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
Nigdzie nie twierdziłem, że w produkcji GMO wszystko jest dokładnie kontrolowane. Efekt sąsiedztwa - owszem może wystąpić, ale i nie musi. Pogadaj z tymi którzy stosują transposon tagging albo activation tagging ile roślin muszą przeszukać żeby znaleźć coś ciekawego. Markery selekcyjne? pewnie, lepiej by się ich pozbyć. Podejmuje się takie wysiłki, w dodatku coraz skuteczniejsze. Jak juz pisałem, jeśli się powie możliwie precyzyjnie jakie warunki ma spełnić GMO, to w ten sposób pobudza się prace nad spełnieniem tych warunków (np. eliminacja genów selekcyjnych, zwiększenie rygorów badań toksykologicznych, poprawa izolacji rozrodczej itp). Na dziś pozornie wyszło by na jedno - MON 810 niektórych z tych warunków nie spełnia i nie weszło by do szerokiej uprawy. Ale jednak byłoby to zupełnie inne podejście niż stwierdzenie, że GMO jest (obojętnie które, jakie) "wbrew naturze, rakotwórcze, trujące, nieetyczne" (a tak nawiasem, czy to aby nie tu właśnie są fałsze i półprawdy Pani Biolog molekularny?). Mnie się wydawało, że jeśli do roślin wprowadzam gen syntazy resweratrolowej to dlatego, że skutkiem jego działania mogą być przeciwnowotworowe właściwości roślin, nie rakotwórcze. Jeśli do sałaty wprowadzane są geny kodujące epitopy wirusa żółtaczki, to po to by zapobiegać jednej z chorób zakaźnych, nie żeby takie choroby wywoływać...
półprawdy i fałsze? po której stronie?
(
Do Katarzyny Lisows1
)
04-01-2010 (
odpowiedz
)
Chcesz powiedzieć, że prawdzie lepiej od moich rzeczowych wypowiedzi odpowiadają takie brednie jak to, że w Polsce "od 10 lat trują nas transgeniczne jęczmień, pszenica, ryż, kukurydza, orzech ziemny, gorczyca, rzepik, słonecznik, rzepak, kiwi, truskawka, papaja, orzech włoski, jabłoń, śliwa, winorośl, żurawina, borówka cebula, szparagi, kapusta, brokuły, papryka, cykoria, ogórek,arbuz, melon, cukinia, marchew, sałata, oberżyna, kapusta pekińska,soja, groch, łubin, koniczyna, lucerna,burak, trzcina cukrowa,ryby," albo że w wyniku wprowadzenia pojedynczego transgenu powoduje się powstanie tysięcy rodzajów nowych białek?...Zapowietrzyło mnie. Chyba żarty się Ciebie trzymają, albo odzywa się przekora. A co to znaczy, że w wyniku transformacji mogą w roślinach powstawać zupełnie nowe rekombinowane białka? Proces rekombinacji kojarzy się raczej z DNA, stąd pisałem - i inni zwykle piszą - o białkach rekombinantowych, czyli białkach rekombinantów, nowych wariantów genetycznych organizmów. Jeśli chcesz, jak to sugerowali niektórzy Twoi przedmówcy oznajmić, że nie ma żadnej zależności między sekwencją DNA a budową kodowanego/ych przez nie białka/białek, to gotów jestem zwątpić w Twoje związki z biologią molekularną. To może uważasz, że istnienie kodu genetycznego - tego uniwersalnego, trójkowego, bezprzecinkowego itd jest jakąś starą bezzasadną legendą? Mnóstwo firm biotechnologicznych skażesz na bankructwo, jeśli wykażesz że to prawda ;) Powiadom Promegę, Fermentasa, DNA-Gdańsk
do Dariusza Michalczyka
(Katarzyna Lisowska)
03-01-2010 (
odpowiedz
)
Dariuszu, tak się składa, że też jestem biologiem, pracuję w dziedzinie biologii molekularnej i niejeden GMO osobiście stworzyłam. W przeciwieństwie do Ciebie, nie podzielam entuzjazmu dla upraw transgenicznych ani dla modyfikowanej żywności. Właśnie dlatego, że znam słabości transgenezy (efekt pozycji, stosowanie markerów oporności na antybiotyki, możliwość powstawania zupełnie nowych rekombinowanych białek w roślinie docelowej, możliwośc interakcji nowego białka z białkami gospodarza prowadząca do nieoczekiwanych efektów). Znam także, bo się tym interesuję od dawna słabości systemu legislacyjnego GMO w USA (teoria "zasadniczej równoważności" żywności GM i naturalnej, co powoduje, że FDA nie wymaga testów toksykologicznych, zatwierdza odmiany GM wyłącznie na podstawie danych dostarczonych przez producenta!). W tym kontekście twoje wypowiedzi, które cytuję poniżej, to tylko zbiór pobożnych życzeń. Nie używaj więc "autorytetu fachowca" do rozpowszechniania półprawdy i nieprawdy. Najpierw poczytaj więcej na ten temat. (oto przykłady twojej wiary w cuda: "na pewno przed otrzymaniem rośliny transgenicznej, DNA przeznaczone do przeniesienia jest sekwencjonowane". "Można się jedynie zastanawiać czy ten gen został ponowenie zsekwencjonowany po wyodrębnieniu z transformowanych roślin" "w przypadku odmiany komercyjnej zapewne tak było". Na pewno jednak dla ostatecznej oceny roślin ważniejsze są analizy biochemiczne i toksykologiczne, a te są oczywiście przeprowadzane"
GMO TRUJE W POLSCE OD 10 LAT
(
bera
)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Zboża: jęczmień, pszenica, ryż, kukurydza, orzech ziemny, gorczyca, rzepik, słonecznik, rzepak, kiwi, truskawka, papaja, orzech włoski, jabłoń, śliwa, winorośl, żurawina, borówka cebula, szparagi, kapusta, brokuły, papryka, cykoria, ogórek,arbuz, melon, cukinia, marchew, sałata, oberżyna, kapusta pekińska,soja, groch, łubin, koniczyna, lucerna,burak, trzcina cukrowa,ryby
GMO TRUJE
(
bera
)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
OBECNIE SĄ W POLSCE OD 10 LAT GENETYCZNIE MODYFIKOWANE Zboża: jęczmień, pszenica, ryż, kukurydza.
GMO TRUJE
(
bera
)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
GMO jest ułomną próbą nowoczesnej biotechnologii, nie wyszedł im eksperyment. Za takie próby eksperymentowania na ludziach i zwierzętach powinni naukowcy odpowiadać prawnie! to naruszenie zdrowia, zagrożenie powolnej śmierci, niepłodność, alergie i wiele innych chorób o ironio- z powodu niedożywienia! niewiedza społeczeństwa sięga granic absurdu, ale są też tacy,którzy wiedzą i nie dadzą się pseudo inteligentom pokroju P Dariusza oszukać !! NIE JEDZCIE GENETYCZNIE MODYFIKOWANYCH OWOCÓW , WARZYW I NIE KARMCIE MĄCZKAMI ZWIERZĄT!
"Chłopie czy to tak ciężko pojąć?"
(Dariusz Michalczyk)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Widzę, że irytuję tu paru dyskutantów moim jak na nich nie dość lotnym intelektem. Rzeczywiście opuszczę już tę dyskusję, bo kręcimy się tu ciągle w kółko. Chcę tylko wyjaśnić - nie pracuję dla żadnego koncernu, ale pracuję nad otrzymywaniem roślin transgenicznych. Jestem przekonany, że moja praca może budzić różne emocje, ale ma sens i da się tak zorganizować, żeby była pożyteczna, a nie szkodliwa. Podobnie jak praca mikrobiologa mogła kiedyś wydawać się podejrzana i niebezpieczna, lecz niewątpliwie jest potrzebna. Praktycznie na każdym uniwersytecie w Polsce są w tej chwili tacy ludzie. Czuję się trochę jak matematyk, który mógłby stracić pracę, bo większość ludzi nie cierpi jego dyscypliny. To oczywiście w sprawie wariantów maksymalistycznych pełnego moratorium na 20 lat itp. Dla osób które nie są jeszcze absolutnie zachwycone swoją znajomością inżynierii genetycznej mam informację, że prawdopodobnie w 2011 r. zorganizujemy na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim szkolenie praktyczne z problematyki roślinnych GMO (odległa perspektywa, bo chcemy żeby szkolenie było bezpłatne dla uczestników, więc trzeba załatwić sporo formalności). Można będzie wyizolować DNA i wprowadzić je do rośliny, a potem je sobie pobadać a wszystko w zamkniętych warunkach laboratoryjnych, więc również osoby bardzo zaniepokojone wpływem GMO na środowisko lub zdrowie, będą mogły się tam pojawić z czystym sumieniem. Pozdrawiam wszystkich, no i może do zobaczenia?!
kukurydza MON 810
(Dariusz Michalczyk)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Za szybko próbuję klikać: miało być kukurydza MON 810. W każdym razie na pewno przed otrzymaniem takiej, albo dowolnej innej rośliny transgenicznej, DNA przeznaczone do przeniesienia jest sekwencjonowane. Można się jedynie zastanawiać czy ten gen został ponowenie zsekwencjonowany po wyodrębnieniu z transformowanych roślin; co mogłoby miec na celu upewnienie się, że nie uległ żadnym zmianom podczas transformacji i regeneracji. W pracach o charakterze czysto poznawczym, naukowym, nie zawsze się ten element kontrolny dodaje, ale w przypadku odmiany komercyjnej zapewne tak było. Na pewno jednak dla ostatecznej oceny roślin ważniejsze są analizy biochemiczne i toksykologiczne, a te są oczywiście przeprowadzane. Osobiście nie byłbym bardzo zainteresowany kontrowersją wokół kukurydzy MON 810. Kukurydzy raczej nie jadam, roślina ta nie krzyżuje się z żadnymi innymi gatunkami występującymi w Polsce. Bardziej rozumiem obiekcje wobec GM rzepaku. Ale na tym właśnie sprawa polega -łatwo sobie można wyobrazić GMO, którego masowa produkcja byłby na dziś niepokojąca, jak i takie, które nie musi budzić wielkich obiekcji (rośliny nie krzyżujące się z przedstawicielami lokalnej flory, rośliny uprawiane raczej w warunkach szklarniowych niż polowych, albo nawet ozdobne egzotyczne rośliny pokojowe). Krótko mówiąc, trudno wszystkie GMO mierzyć jedną miarką. Rzeczywistość rzadko jest tak prosta jak się to wydaje laikom rwącym się do radykalnych decyzji.
GMO truje
(bera)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Dariusz mylisz się, nie wiesz co juz napisać, z zaciekawieniem czytam Twoje wypowiedzi i nie możesz już znlażć argumentu, bo po prostu ich nie ma:) zastanów sie, co chcesz tu uzyskac, bo propagandę to siejesz taką,że szkoda gadać, ludzie nie chcą GMO i chcą mieć wybór, nie chcą być zmuszani do jedzenia czegoś, co nie jest dokładnie zbadane i nie chcą być królikami doświadczalnymi, chłopie- czy to tak cięzko pojąć ?
przepraszam: przemieszczanie
(Dariusz Michalczyk)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
No, w poprzedniej wiadomości się zagapiłem. Pisałeś o przemieszczaniu, nie przemieszaniu. Tak mogłoby być. Swoją drogą przypominam, że przemieszczając te geny korzystamy na ogół z uprzejmości bakterii Agobacterium tumefaciens, która chętnie przekazuje swoje geny (z plazmidu Ti) roślinom. Nie jest więc tak, że taki poziomy przekaz genów nigdy w przyrodzie się nie zdarzał, dopóki nie pojawiła się inżynieria genetyczna. Mimo wszystko niektóre twoje sformułowania rażą naiwnością, zwłaszcza: "Teraz można poprzenosić całe białka w jednej chwili, by utworzyć nowe związki." "W ten sposób mogą powstać zupełnie nowe choroby zwierząt i roślin, nowe źródła raka i nieznane wcześniej epidemie"
"Czy Ty mnie traktujesz jak głupka?"
(Dariusz Michalczyk)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Nie traktuję tak, ale mam wrażenie, że piszesz o rzeczach, które znasz tylko z opowiadań, nie zawsze precyzyjnych. "Natomiast inżynieria genetyczna polega na przemieszczaniu genów nie tylko pomiędzy odrębnymi gatunkami, ale i przekraczaniu wszelkich dotychczasowych granic dzielących żywe organizmy." Nie chcesz ode mnie nic się nauczyć. Pisałem ci już, że w przypadku inżynierii genetycznej (współczesnej, być może nie przyszłej) nie chodzi o przemieszanie genów jak podczas krzyżowania, tylko dodanie jednego lub paru genów do genomu będącego zbiorem kilkudziesięciu tysięcy genów. To chyba jednak jest istotna różnica, bo jak już wspominałem pojedynczy gen można scharakteryzować z dowolną dokładnością. Z kilkudziesięcioma tysiącami teoretycznie też można by to zrobić, ale w praktyce byłoby to niewykonalne. Inną rzeczą jest, że nie wiem czy w przypadku MON910 takie sekwencjonowanie konstruktu po transformacji było przeprowadzone. Możesz poprosić MONSANTO o informację.
wyjaśnienia
(Dariusz Michalczyk)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
"Niemniej jednak wyjaśnię Tobie kilka kwestii. Zacznijmy od tego że według starych teorii genetycznych każdy gen koduje tylko jedną odmianę białka, co oznacza „jeden gen na każde białko". " Te stare teorie tak się mają do nowych poglądów jak teoria Newtona do teorii względności Einsteina, tzn. zostały doprecyzowane, a nie posłane na śmietnik. Nie zmienia to faktu, że funkcją większości genów jest kodowanie określonych białek, a czasami kilku ich wariantów. Faktem jest, że kiedy otrzymuję roślinę transgeniczną, to wprowadzam do genomu rośliny biorcy nie np. jakieś nieokreślone DNA owada czy meduzy, ale gen kodujący konkretne białko (powiedzmy np. LUC albo GFP). Informacja w DNA może być odczytana na kilka sposobów, tak jak czytając książkę możesz ją czasem odłożyć przed dotarciem do ostatniej strony, albo pominąć parę nie interesujących cię rozdziałów. Natomiast system odczytywania jest dosyć prosty: AAG oznacza lizynę, a GCC alaninę itp. Łącząc dokładnie określone aminokwasy w dokładnie określonej kolejności otrzymujesz dokładnie określony rodzaj białka. Nie zdarzyło mi się nigdy (i nie słyszałem żeby udało się to komukolwiek) żeby po wprowadzeniu do rośliny np. genu gfp otrzymać w niej nagle rekombinantowe białko LUC, albo inne zupełnie niezwiązane z gfp. Jeśli tobie się taka niespodzianka przytrafiła, to dawaj wyniki, zrobimy z tego sensacyjną publikację.
Niepotrzebnie się zaperzasz.
(
Dariusz Michalczyk
)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
"A w obecnej wymianie zdań, nade wszystko, strony i media winny zachować elementarne zasady "uczciwego" przedstawiania merytorycznych argumentów, i..." Sam o tym chwilami zapominasz: "Ładna propaganda, rozumiem że zależy Tobie na zamieszaniu w temacie" "może, możliwe, czasami itd... mnie nie interesuje" -- język naukowy różni się trochę od wiecowego. "Albo zaczniemy rozmawiać poważnie (czyt. konkretnie) albo dalsza dyskusja jest zbędna. Bo póki co siejesz mi tutaj propagandę, możliwe że sam wierzysz w to co piszesz, " - owszem, moi studenci na ogół też mi wierzą :).
Do Dariusza Michalczyka Cz.9
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
W procesie wytwarzania biopaliwa można wyróżnić kilka etapów produkcji. Ja zwrócę uwagę na skup, transport, przygotowanie i magazynowanie nasion. Tutaj należy wspomnieć o legalizacji importu rzepaku GT73, którego to legalizacja jest groźna dla rolnictwa i środowiska. Komisja Europejska zezwoliła na import genetycznie modyfikowanego rzepaku GT73 w całości. Nasiona rzepaku są małe i mogą być łatwo rozsypane albo przeniesione przez wiatr. W sierpniu 2004 roku badania przeprowadzone przez Japońskie Centrum Badań Fauny i Flory ujawniły, że w okolicach portu w Kashima, gdzie rozładowywano nasiona zmodyfikowanego genetycznie rzepaku, rośliny GM rosły dziko w 25 z 48 punktów kontrolnych w promieniu 5 kilometrów od portu. A więc dopóki produkcja biopaliw (z użyciem GMO) w ten czy inny sposób będzie zagrażać naturalnym uprawom, ja będę za rozwiązaniem opisanym w petycji, czyli zapisem zabraniającym używania GMO do produkcji biopaliw.
Do Dariusza Michalczyka Cz.8
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Tak więc jeśli koncerny nie potrafią zadbać o to a żeby GM rośliny pozostawały w strefach wyznaczonych, trzeba zakazać upraw roślin GM które niosą zagrożenie zanieczyszczenia upraw naturalnych. "Firmy nasienne od dawna potrafią zachować czystość odmianową roślin na rozsądnym poziomie." - Czy Ty człowieku piszesz tak specjalnie, czy też nieświadomie się ośmieszasz? Coś Tobie wyjaśnię, nie obchodzi mnie ich "rozsądny poziom czystości" poziom ten ma być równy "0" inaczej dalsza dyskusja jest zbędna. Każdy ma prawo decydować o tym jakiego ziarna chcę używać, jeśli dany rolnik chcę używać naturalnych ziaren, nie należy pozbawiać go tej możliwości, w sposób wcześniej przeze mnie opisany.
Do Dariusza Michalczyka Cz.7
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Czy Ty mnie traktujesz jak głupka? pytam się bo gdy przeczytałem dane słowa tak się poczułem "Gdyby w uprawie roślin każde ziarno obcego pyłku traktowano jak powód do alarmu, to na każdym kontynencie można by uprawiać tylko jedną odmianę większości roślin uprawnych, a może jedną na całej planecie." Zadam Tobie proste pytanie, sam to wymyśliłeś czy ktoś Ci pomagał? wybacz moją złośliwość ale tego rodzaju bzdur w odniesieniu do wcześniej przytoczonych przeze mnie treści, nie dane mi było jeszcze czytać. Już Tobie wyjaśniam dlaczego. To chyba oczywiste że nasiona z jednych upraw mogą zapylać drugie uprawy sąsiadujące z nimi. Ale dopóki nasiona te są naturalne (czyt. nie modyfikowane genetycznie) nie mam zastrzeżeń. Problem pojawia się wtedy gdy nasiona upraw GM zapylają sąsiednie uprawy naturalne, czego nie dało rady uniknąć po 10 latach stosowania roślin GM w USA. A żeby tego było mało, dodam że zapylenie upraw naturalnych nasionami GM jest pretekstem do oskarżeń o kradzież intelektualną i wyłudzania przez koncerny horrendalnych odszkodowań od rolników. A przecież to nie winna rolników że zapory zasiewowe które miały rozwiązać problem się nie sprawdziły. To koncerny które obiecały czystość ziarna powinny o to zadbać, czego nie zrobiły a teraz żądają odszkodowań, co samo w sobie zasługuje tylko na jedno określenie "tragiczne nieporozumienie".
Do Dariusza Michalczyka Cz.6
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Natomiast jeśli ktoś chcę spożywać produkty z zawartością GMO jego sprawa, ale ja nie chcę i mam do tego prawo. Poza tym wystarczy spojrzeć, by móc zauważyć że coraz więcej ludzi wyraża swój sprzeciw wobec produktów zawierających GMO. Sprzeciw ten jest widoczny, i stale się powiększa. W samych krajach Unii z miesiąca na miesiąc notuje się wzrost tego sprzeciwu. Tak więc jeśli ludzie nie chcą GMO wypada to uszanować, a nie wręcz na siłę ich tym uszczęśliwiać. Dlatego też nie obchodzi mnie jak obrońcy GMO to uczynią, ale wartość umowna ma być równa "0" a jeśli to jest obecnie niemożliwe, należy zacząć stopniowo wycofywać z rynku produkty zawierające GMO. Ty tutaj nie próbuj wykręcić kota ogonem, bo chyba czytać umiesz? Dosyć jasno wypowiedziałem się wcześniej, że GMO zagraża naturalnym uprawom, w samym USA po 10 latach stosowania roślin GM, zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80% pomimo, że obiecano rolnikom, że nie będzie większe niż 1%. Czy w takim przypadku można mówić o współistnieniu upraw GM z uprawami tradycyjnymi? Wszystko wskazuję na to że NIE, i dopóki się to nie zmieni, dalsza dyskusja jest zbędna. Zapory zasiewowe które miały rozwiązać problem, się nie sprawdziły, tymczasem GMO nadal jest stosowane. Czy w takiej sytuacji nie należy podjąć odpowiednich kroków, mających na celu wycofanie GMO? ja uważam że jak najbardziej takie kroki należy podjąć, przy czym nie tylko ja tak uważam, bo jak wcześniej napisałem sprzeciw wobec GMO jest rosnący.
Do Dariusza Michalczyka Cz.5
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Przede wszystkim każdy ma prawo decydować o tym jakie pokarmy chcę spożywać, a więc nie pisz mi tutaj, że "domaganie się by GMO w ogóle nie mogło być obecne jest zwykłą demagogią" Bo jeśli powiedzmy z jakiś przyczyn nie można określić progu mniejszego niż 0.9, to oznacza że jesteśmy zmuszani do spożywani pokarmów z domieszką GMO, tym samym pozbawiani możliwości wyboru. A przecież jeśli ktoś nie chcę spożywać produktów zawierających domieszki GMO, ma do tego prawo. Bo kto dał prawo koncernom o decydowaniu jaką żywność mamy spożywać, ja takiego prawa nie dawałem, i jak z różnych źródeł mi wiadomo inni także. A więc proponuję nową wartość umowną "0" w przypadku innych wartości nie idę na kompromis. Dopóki ta wartość nie zostanie spełniona dalsza dyskusja jest zbędna. Tak więc nie tłumacz mi co będzie możliwe za kilkadziesiąt lat, bo mnie to nie interesuje, interesuje mnie natomiast to że obecnie jesteśmy zmuszani spożywać taką żywność, i dopóki to się nie zmieni ja będę na NIE, do czego będę przekonywał także i innych.
Do Dariusza Michalczyka Cz.4
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Do niedawna organizmy żywe ewoluowały bardzo powoli, dlatego nowe formy życia miały mnóstwo czasu, by odnaleźć swoje miejsce, swoją niszę ekologiczną. Teraz można poprzenosić całe białka w jednej chwili, by utworzyć nowe związki. Konsekwencje takich manipulacji będą nieprzewidywalne w przypadku organizmu noszącego nowe geny oraz w przypadku organizmów sąsiednich. Podążanie drogą inżynierii genetycznej (bez całkowitej wiedzy o jej skutkach) jest nie tylko niemądre, ale wręcz niebezpieczne. W ten sposób mogą powstać zupełnie nowe choroby zwierząt i roślin, nowe źródła raka i nieznane wcześniej epidemie.
Do Dariusza Michalczyka Cz.3
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Inżynieria genetyczna oddaje do rąk ludzkich możliwość błyskawicznego przeprojektowywania żywych organizmów, które są efektem trzech miliardów lat ewolucji. Nie można zatem mylić interwencji genetycznych z wcześniejszymi próbami zmian naturalnego porządku, którymi są na przykład krzyżowanie zwierząt czy roślin lub wywoływanie mutacji przy pomocy, dajmy na to, promieniowania radioaktywnego. Owe wcześniejsze metody działały wyłącznie w przypadku gatunków pojedynczych lub silnie spokrewnionych. Natomiast inżynieria genetyczna polega na przemieszczaniu genów nie tylko pomiędzy odrębnymi gatunkami, ale i przekraczaniu wszelkich dotychczasowych granic dzielących żywe organizmy. Fakt, iż flądra nie może skrzyżować się z pomidorem w naturalny sposób, to nie przypadek, lecz wynik ewolucji ziemskiego życia. Przekraczając barierę międzygatunkową, genetycy nie zmieniają jednego gatunku, lecz igrają z kodem genetycznym także i innych gatunków. Ponieważ w wyniku inżynierii genetycznej otrzymamy zupełnie nowy organizm, samoreprodukujący się, co oznacza że jeśli już go stworzymy, a ten się rozmnoży, trudno będzie to odwrócić.
Do Dariusza Michalczyka Cz.2
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Taka mała ilość genów ludzkich nie pozwala wyjaśnić, dlaczego białek jest około 3 razy więcej. Nie wyjaśnia też, skąd u człowieka wzięła się ogromna ilość cech dziedzicznych. Co więcej, istnieją zwykłe chwasty, które mają aż 26000 genów. Jeżeli założymy, że teoria „jeden gen na jedno białko" jest prawdziwa. To czy ludzie nie powinni przypadkiem mieć więcej genów niż zwykłe zielsko? Coś z tą teorią było zdecydowanie nie tak. Okazało się jednak, że większość genów nie koduje tylko i wyłącznie jednej odmiany białka. Niektóre mogą kodować ogromną ilość ich odmian. Obecny rekord kodowania największej liczby odmian białek należy do genu muszki owocówki, który potrafi wytworzyć ich aż 380169. Większość genów ludzkich może kodować dwie lub trzy odmiany białka na raz, natomiast geny kodujące tylko jeden rodzaj białka można by policzyć raptem na palcach obu rąk. I właśnie fakt, że geny potrafią kodować wiele odmian białka, pozwala wyjaśnić, skąd biorą się niespodzianki zadziwiające inżynierów genetycznych. Fakt ten można wpisać na listę potencjalnych błędów i ich przyczyn. Tak więc dopóki naukowcy byli święcie przekonani, że każdy gen potrafi kodować wyłącznie jedną odmianę białka, mogli z czystym sumieniem wprowadzać obce geny do innych organizmów, sądząc, że stworzą one tylko po jednym białku. Niestety, byli w błędzie. Ponieważ sam fakt że jeden gen może kodować wiele odmian białka, rozbija fundamenty przemysłu wartego wiele miliardów dolarów, czyli modyfikacji genetycznych upraw.
Do Dariusza Michalczyka Cz.1
(Piotr Baraszkiewicz)
29-12-2009 (
odpowiedz
)
Ładna propaganda, rozumiem że zależy Tobie na zamieszaniu w temacie, bo i tak czytający którzy to mają nikłą wiedzę na temat GMO, mogą uznać że masz rację. Nie interesuje mnie ściana twojego pokoju, może tam wisieć nawet plakat Nelsona Mandeli. Interesują mnie jedynie suche fakty, którym w żaden sposób nie da rady zaprzeczyć. Tak więc wszelkie może, możliwe, czasami itd... mnie nie interesuje, ponieważ sprawa jest na tyle poważna, że tego typu treści nie są dla mnie żadnym argumentem. Albo zaczniemy rozmawiać poważnie (czyt. konkretnie) albo dalsza dyskusja jest zbędna. Bo póki co siejesz mi tutaj propagandę, możliwe że sam wierzysz w to co piszesz, a możliwe że chcesz by inni uwierzyli. Niemniej jednak wyjaśnię Tobie kilka kwestii. Zacznijmy od tego że według starych teorii genetycznych każdy gen koduje tylko jedną odmianę białka, co oznacza „jeden gen na każde białko". Biolodzy podejrzewali niegdyś, że w ciele ludzkim jest przynajmniej 100000 różnych białek, stąd założyli, że genów też musi być około 100000. Gdy 26 czerwca 2000 roku ogłoszono liczbę genów u człowieka, świat naukowy doznał wstrząsu. Wszystkich genów było tylko 30000.
GMO w atmosferze w wyniku spalania biopaliw?
(
Dariusz Michalczyk
)
28-12-2009 (
odpowiedz
)
Zupełnie nie rozumiem jak to sobie Wnioskodawca wyobraża. GMO to organizm, zanim przekształci się w paliwo, niewątpliwie przestanie być organizmem. Jeśli przyjmiemy, że powodem obaw jest DNA z GMO, albo jego białko, to są to substancje nierozpuszczalne w tłuszczach, a najczęściej rozważa się wykorzystywanie tłuszczów właśnie jako biopaliw. DNA i białko pozostanie więc ewentualnie jako materiał odpadowy w produkcji takich paliw (można by się ewentualnie spierać jaki stopień oczyszczenia tych paliw uznać za wystarczający, ale jak wspomniałem DNA i białka są z reguły (DNA bez wyjątków) hydrofilne, czyli zupełnie nierozpuszczalne w tłuszczach. Podczas spalania przekształcają się w CO2, NOx, SOx, H2O itp. Pod tym względem GMO niczym się nie różni od organizmów najabardziej "ekologicznych".
skażenia
(
Dariusz Michalczyk
)
28-12-2009 (
odpowiedz
)
Można i należy sprzeczać się o szczegóły, np. czy próg 0,9% maks. dopuszczalnej zawartości GMO w nieoznakowanym produkcie jest wystarczający, natomiast domaganie się by GMO "w ogóle" nie mogło być obecne jest zwykłą demagogią. Każda metoda analityczna ma swój prób czułości. Co dziś jest niewykrywalne, pewnie da się wykryć za lat dziesięć czy piętnaście. Przepisy nie powinny się nieustannie zmieniać, więc jakieś wartości umowne trzeba określić. Wymagania co do gwarancji czystości odmianowej roślin można by doprowadzić do absurdu. Gdyby w uprawie roślin każde ziarno obcego pyłku traktowano jak powód do alarmu, to na każdym kontynencie można by uprawiać tylko jedną odmianę większości roślin uprawnych, a może jedną na całej planecie. Ciekawe jak to się ma do tzw. problemu bioróżnorodności. Tymczasem wiosną w sklepie ogrodniczym możesz kupić nasiona np. co najmniej ok. 20 różnych odmian pomidora. Pomijam fakt, że nie są to odmiany transgeniczne, ważne, że hodowcy potrafią zapewnić, że kupuję nasiona pomidora Zorza (wczesnego, o wysokim wzroście), a nie Sobieskiego (karłowego, średniopóźnego). A przecież pyłki fruwają sobie wkoło. Firmy nasienne od dawna potrafią zachować czystość odmianową roślin na rozsądnym poziomie. Gdybyśmy wymagali od nich, żeby zagwarantowali nam, że ani jedno ziarno obcego pyłku nie przeniknie na ich plantacje, to dawno zwinęli by swój interes. A przecież pomidorki rosną sobie w ogródkach - Sobieski tam gdzie został wysiany i Zorza tam gdzie ją zasiano.
przewidywalność
(Dariusz Michalczyk)
28-12-2009 (
odpowiedz
)
Pewne elementy transformacji są nieprzewidywalne, np. szczegółowe miejsce wbudowania transgenu, do pewnego stopnia także liczba jego kopii. Wiadomo, że transgen dołącza się do chromosomowego DNA komórki- biorcy, ale w którym miejscu w obrębie tego łańcucha, ogromnie długiego jak na rozmiary komórki? Tego nie wiemy z góry (nie możemy zaplanować przed rozpoczęciem transformacji). Możemy to jednak sprawdzić, gdy transformant zostanie już wyhodowany, na długo przed tym jak kogoś nim poczęstujemy. Kłopot może się pojawić, gdy obce DNA przyłączy się bardzo blisko jakiegoś genu naturalnie występującego w komórce, albo wewnątrz takiego genu. Zdarza się to czasami, powoduje zwykle wyłączenie takiego "naturalnego" genu, czasami - w zależności od sekwencji dodanego transgenu - znaczne jego uaktywnienie. Sytuacje takie budzą wielkie zainteresowanie, bo ułatwiają poznanie funkcji naturalnych składników różnych genomów, w każdym razie zdarza się to bardzo rzadko, daje się to wykryć i w razie potrzeby można zrezygnować z szerszego wykorzystania takiego transformanta. Fakt, że takie sytuacje zachodzą bardzo rzadko, wskazuje, że większość DNA organizmów wyższych ma charakter "wypełniacza", a geny rozmieszczone są w nim luźno. Oczywiście nie można też raz na zawsze przewidzieć jak jakiś produkt spożywczy wpływać może na różnych ludzi lub różne zwierzęta. Jesteśmy przecież dość zróżnicowani. Ciasta, które świetnie poprawiają mi humor, przyprawiają o autentyczne cierpienia osobę chorą na celiaki
Dlaczego naukowcy, którzy modyfikują genetycznie żywe organi
(
Dariusz Michalczyk
)
28-12-2009 (
odpowiedz
)
"Dlaczego naukowcy, którzy modyfikują genetycznie żywe organizmy, otrzymują zupełnie nieprzewidywane wyniki? Może to wytłumaczysz? " To akurat już tłumaczyłem. Jest to uproszczenie graniczące z kłamstwem. Na ścianie mojego pokoju wisi mapa szlaków metabolicznych - podstawowych reakcji chemicznych zachodzących w każdej komórce każdego żywego organizmu. Każda z tych reakcji katalizowana jest przez jakieś białko, a każde białko kodowane przez jakiś gen. Takich podstawowych, wspólnych praktycznie wszystkim organizmom białek jest około tysiąca. Zasadniczą funkcją genów jest kodowanie poszczególnych białek. Jeśli wyizoluję gen kodujący określone białko, np. kinazy fosfoglicerynianowej i wprowadzę jako dodatkową kopię do dowolnie wybranego organizmu, to mogę być pewien, że w genomie tego organizmu pojawi się taki właśnie, a nie inny gen i najprawdopodobniej wzrośnie aktywność tego właśnie enzymu (w tym konkretnym przypadku odpowiadającego za wzajemne przemiany fosforanu aldehydu glicerynowego i bisfosforanu tego związku). Dzięki technikom sekwencjonowania DNA, stosowanym dziś rutynowo i usługowo, mogę określić z dokładnością do jednego nukleotydu sekwencję transgenu (szczegóły jego budowy). Wprawdzie "upychając" transgen w genomie organizmu biorcy można go trochę uszkodzić, ale i to daje się sprawdzić po otrzymaniu organizmu transgenicznego i przed wprowadzeniem go do szerszegu użytku. Najbardziej zaś prawdopodobnym następstwem nieprawidł. transform. jest brak aktywności transgenu.
1
|
2
|
3
Powyższy dokument został napisany i opublikowany przez
Piotr Baraszkiewicz
. Petycje.pl i ich administrator, nie maja żadnego wpływu na treść tego dokumentu. Jeśli uważasz, że powyższy dokument narusza zasady regulaminu serwisu, prosimy o powiadomienie
regulamin@petycje.pl
.